Wiceminister Waldemar Pawlak pracuje nad ustawą, która ograniczyłaby spready. Dzięki temu raty kredytów walutowych byłyby niższe. Ustawa skończyłaby z dyktaturą banków, które narzucają klientom coraz wyższe kursy walut, w których klienci zaciągnęli kredyty.
Szef resortu gospodarki chce, by kredyty spłacać po kursie NBP. Waldemar Pawlak ma też drugi pomysł na ograniczenie spreadów. Klient mógłby kupić walutę sam i wybrać bank, w którym jest najtaniej, co w zasadzie dopuszcza już rekomendacja S II.
Spread to różnica między kursem, po jakim bank pożycza pieniądze, a kursem, po jakim go spłacamy. Bank bowiem przelicza kredyt walutowy po kursie kupna przy udzielaniu go, natomiast przy spłacie – przelicza zobowiązanie według dziennego kursu sprzedaży waluty. Na tej różnicy banki zarabiają. Sięga ona od kilku do kilkunastu procent. Ministerstwo Gospodarki planuje, że prace nad nową ustawą zakończą się jeszcze w tym półroczu.
K.O.